Myśl - nick

Biochemia uczuć 

Miłosne pożądanie czyli jak działa
adrenalina...


Hormon ten bezdyskusyjnie związany jest ze stresem, w sytuacjach stresowych jego poziom wzrasta we krwi i działa pobudzająco na organizm człowieka jeżeli w tym czasie w pobliżu przypadkowo znajdzie się ładna kobieta lub interesujący  mężczyzna możemy uznać ją lub jego za przyczynę naszego podniecenia.   W ten sposób całkiem przypadkowa osoba staje się punktem naszego pożądania.


„Strażnik wierności”    
dopamina...


Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Florydy na podstawie przeprowadzonych badań na nornicach (Microtus ochrogaster) odkryli, że dopamina jest stymulatorem wierności, oddziałuje ona na ośrodek  mózgu odpowiedzialny za monogamie lub jej brak. Hormon ten wywołuje w nas niesamowite szczęście, zwiększa również naszą tolerancje na głód, zimno czy ból. To ona winna jest temu że tracimy „trzeźwe” podejście do świata gdy jesteśmy zakochani. Zmniejszenie tej substancji w mózgu powoduje uczucie cierpienia, depresji, braku energii, po nieudanej miłości analogicznie do zerwania z nałogiem narkotykowym odczuwamy głód niespełnionej miłości.


„hormon szczęścia” - fenyloetyloamina

Wkracza do gry, kiedy jesteśmy naprawdę zakochani. Substancja ta jest podobna do środków dopingujących. Dzięki niej zakochani potrafią całą noc nie zmrużyć oka i pomimo to następnego dnia czuć się rześcy i wypoczęci. Substancja ta może wywołać: szybkie bicie serca, brak tchu, działa pobudzająco, energizująco i  może uzależniać.  Dzięki fenyloetyloaminie zakochani są lekkomyślni, optymistyczni, żwawi i zwariowani.

Feromony 
czyli substancje semiochemiczne bezwiednie wydzielane przez kobiety i mężczyzn. Biorą one udział w procesie zakochania i przekazują informacje. Dowiedziono, że u mężczyzn znajdują się one w oddechu i pocie, decydując o ich atrakcyjności. Istnienie feromonów nie zostało potwierdzone w 100% gdyż ich stężenie jest bardzo małe. Niektórzy producenci perfum i afrodyzjaków, zapewniają o tym, że ich produkty zawierają stężone ludzkie feromony jednak ich skuteczność nie została nigdy potwierdzona.


Oksytocyna – bezdyskusyjny hormon miłości...


Badaniem tego hormonu zajmują się w ostatnich czasach naukowcy w wielu ośrodkach badawczych na całym świecie.

Prekursorem badań nad oksytocyna był londyński neuroendokrynolog Stafford Lightman, odkrył on, że poza wpływem na zjawiska takie jak

skurcze macicy podczas porodu, kształtowanie się uczuć macierzyńskich zapewnia ona błogie uczucie odprężenia i szczęścia po czasie spędzonym z partnerem. Przypisuje się jej także budowanie bliskości i miłości pomiędzy dwojgiem ludzi, cementowanie związku, odczuwanie rozkoszy.


Endorfina „spokój zamiast oszołomienia”

W momencie, gdy pierwsza fala zauroczenia zaczyna przemijać nasz organizm wydziela endorfinę, morfinopodobną substancję wytwarzaną pod wpływem

obecności naszego partnera. W tym momencie nasze kontakty z druga osobą się utrwalają. W obecności wybranki lub wybranka czujemy się szczęśliwi, bezpieczni i radośni, jesteśmy bardziej pewni siebie, wszystkie prace wykonujemy dużo szybciej i mniej się przy nich stresujemy.



Kortyzol czyli „na miłosnym odwyku”
Skończyło się! Zostaliśmy porzuceni lub odprawieni z kwitkiem. Przeżywamy zawód miłosny. Nasz organizm zaczyna produkować koktajl hormonalny a głównym jego składnikiem jest kortyzol. Poziom tego hormonu wzrasta, zapewniając nam wystarczającą ilość sił do pokonania związanego z tym stresu. Jeżeli okres ten się wydłuży, tak jak to się dzieje przy zawodzie miłosnym, wtedy podwyższony poziom kortyzolu zaczyna wywierać działanie negatywne. Objawia się to np.. bezsennością. Największe stężenie ma on we wczesnych godzinach porannych. To właśnie dlatego osoby przeżywające zawód sercowy często budzą się nad ranem i, nie mogą ponownie zasnąć, dręczą się rozmyślaniem o utraconej miłości. Kortyzol wpływa również  na psychikę. Ten, kto cierpi z powodów sercowych, przejawia podwyższoną skłonność do depresji i załamań nerwowych.